Członkinie DKK rozmawiały o powieści „Shantaram”

Styczniowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki dotyczyło powieści Gregory’ego Davida Robertsa „Shantaram”. Klubowiczki spotkały się w piątek 10 stycznia, tuż przed feriami. Wrażeniami z lektury podzieliły się w jednej z restauracji.

„Shantaram” to obszerna, licząca prawie 800 stron powieść autobiograficzna. Gregory David Roberts opisuje swój pobyt w Indiach, w których ukrywał się jako zbieg z australijskiego więzienia o zaostrzonym rygorze, w którym odsiadywał wyrok za napady na banki. Prawie wszystkim klubowiczkom książka się podobała. Mówiły, że dobrze się ją czyta, a losy głównego bohatera są interesujące i chwilami aż trudno uwierzyć, że to niej jest fikcja literacka. Ciekawił też opis życia codziennego mieszkańców Bombaju i cudzoziemców zakochanych w Indiach, a także życie mieszkańców slumsów czy hinduskiej wioski.

Panie stwierdziły,  że największe wrażenie zrobiły na nich slumsy w Bombaju. Uderzyło je to, że tysiące ludzi stłoczonych na niewielkiej powierzchni, w prymitywnych warunkach, potrafi zgodnie mieszkać, że są życzliwi dla siebie i że tak ważna jest dla nich wspólnota. Jedna z czytelniczek mówiła o wstrząsającym opisie bombajskiego więzienia, w którym autor był maltretowany. Dyskutujące wspomniały także o widocznej w powieści kastowości ludności. Mieszkający w slumsach są pogodzeni ze swoim losem, a próby pomocy niekiedy kończą się tragicznie.

„Shantaram” to także opis mafii, do której trafia bohater, zajmującej się handlem narkotykami i walutą oraz fałszowaniem dokumentów. To także historie miłosne autora i jego przyjaciół poznanych w Bombaju. Uwagę czytelniczek zwróciła rozbudowana warstwa filozoficzna powieści. Znaleźć w niej można dużo ciekawych sentencji, które wygłaszają m.in. kierujący mafią. Niektóre dyskutujące miały wrażenie, że Gregory David Roberts próbuje się w powieści wybielić, inne stwierdziły, że był przede wszystkim zagubiony, a swoim postępowaniem jakby chciał odkupić winy. Lin, tak autor zostaje nazwany przez hinduskiego przyjaciela Prabakera, czyni dużo dobrego dla mieszkańców slumsów, jest lojalny wobec przyjaciół i spieszy im z pomocą. Poznaje język marathi i kulturę hinduską. Mieszkańcy wioski, z której pochodzi Prabaker nazywają go Shantaram, co znaczy „boży pokój”.

Powieść, jak się okazało, jednak nie wszystkim klubowiczkom się spodobała. Padły sugestie, że jest zbyt obszerna, że na początku mało się dzieje i trudno się przebić do dalszej części. Główny bohater nie wzbudził też ich sympatii.

Na kolejne spotkanie członkinie klubu przeczytają powieść Ewy Stachniak „Cesarzowa nocy. Historia Katarzyny Wielkiej”.