Mikołaj Grynberg o swoich książkach

Fotograf i pisarz Mikołaj Grynberg w środę 30 maja 2018 roku gościł w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Chojnicach. Spotkanie odbyło się w ramach cyklu „Czytamy z miłości do ojczyzny! Stulecie odzyskania NIEPODLEGŁOŚCI”.

Tym razem współorganizatorem obok Urzędu Miejskiego w Chojnicach i Miejskiej Biblioteki Publicznej był Klub „Tygodnika Powszechnego” w Chojnicach. Jak zauważył na wstępie Przemysław Zientkowski z urzędu, iskra do zaproszenia tego pisarza wyszła właśnie od Klubu „Tygodnika Powszechnego”.

Spotkanie prowadzili Hanna Szypryt-Nowicka i Marcin Szopiński. Pytali oni m.in. o zainteresowania Mikołaja Grynberga historią Żydów w XXI wieku i Holocaustem, o zbieranie materiałów do książek, przebieg rozmów z ocalałymi z Holocaustu i ich dziećmi czy o relacje pomiędzy tymi pokoleniami. Jak przyznał pisarz, wychował się w domu, w którym wszyscy dorośli mieli na rękach wypalone numery świadczące o pochodzeniu żydowskim. Nie zamierzał pisać o tej tematyce. Chciał zostać lekarzem, ale zmienił zdanie i ukończył psychologię. Pracował natomiast jako fotograf, robił kampanie reklamowe. Po śmierci babci zaczął odwiedzać miejsca, w których ona była i pojechał także do Auschwitz. Zamieszkał w muzeum na terenie obozu. – Nie mogłem przestać tam jeździć – wspominał. Podkreślił, że odbył 12 takich podróży do Auschwitz. Zaczął fotografować obóz, a także rozmawiać ze zwiedzającymi, by zrozumieć, czemu także jego ciągnie do tego miejsca. I tak powstał album „Auschwitz – co ja tu robię?”. – Poczułem, że mam straszną potrzebę gadania z ludźmi, że fotografia mi już nie wystarcza – mówił do czytelników w Chojnicach.

Pisarz przybliżył przebieg pracy nad książką „Ocaleni z XX wieku”, w której opisał wspomnienia tych Żydów, którzy ocaleli z Holocaustu. Podkreślił, że dobrze się czuł, rozmawiając z przedstawicielami pokolenia swoich dziadków, ale też przyznał, że ich przeżycia były potworne. Wspomniał, że jego rozmówcy często swoim dzieciom nie opowiadali o tym, wnukom przekazywali tylko „wersję light”, a w czasie rozmowy z nim wracali do tych traumatycznych przeżyć, o których niekiedy nikomu wcześniej nie mówili. – Ludzie mają potrzebę bycia wysłuchanym – stwierdził. W kolejnej książce „Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne” Grynberg rozmawiał także z dziećmi ocalałych Żydów, których wspomnienia pokazują, jak przeżycia rodziców wpłynęły na ich dzieciństwo.

W trakcie spotkania w bibliotece pisarz odniósł się do wydarzeń w Polsce w 1968 roku, gdy Żydzi byli zmuszani do opuszczenia kraju, co jest tematem jego najnowszej książki „Księga wyjścia”. Wspomniał, że jego rodzice też rozważali wtedy wyjazd z Polski, jednak wiedzieli, że dostaliby bilety tylko w jedną stronę i zdecydowali się pozostać w kraju. Mówił także o szykanach, jakie w dzieciństwie go spotykały jako dziecko żydowskie. Mikołaja Grynberg podkreślił, że nie wszystkie jego teksty są dokumentami, niektóre są literackim przetworzeniem faktów. Zapytany czy są one prawdziwe, odparł, że „prawdziwe są emocje czytelnika, który czyta książkę”.

Na koniec gość odpowiedział na pytania dotyczące niepodległości w związku z przypadającą w tym roku rocznicą. Dla Mikołaja Grynberga niepodległość to jest wolność ze wszystkimi niebezpieczeństwami samostanowienia i ślepymi uliczkami, w które można wpaść. Z kolei Polska to jego dom. Ostatnimi akcentami spotkania była możliwość zakupu książek autora i zdobycia autografu.