Wojciech Chmielarz mówił o pisaniu dobrych powieści gatunkowych

Pisarz kryminałów, thrillerów psychologicznych i powieści postapokaliptycznych Wojciech Chmielarz był kolejnym gościem spotkań w ramach cyklu „Czytamy z miłości do ojczyzny! Stulecie odzyskania NIEPODLEGŁOŚCI”, organizowanego przez Urząd Miejski w Chojnicach i Miejską Bibliotekę Publiczną.

Rozmowę prowadził Marcin Szopiński, a zebranych przywitała dyrektor MBP Anna Lipińska, która przybliżyła dorobek gościa. Wojciech Chmielarz od razu ustosunkował się do wpisów biograficznych dostępnych w internecie. Skomentował, że ma 34 lata, dwoje dzieci i jest autorem 8 książek, a wciąż o nim piszą, że: „jest uznawany za jednego z najbardziej obiecujących pisarzy kryminalnych młodszego pokolenia”.
Wojciech Chmielarz przyznał, że zawsze chciał pisać, eksperymentował i próbował znaleźć swój styl. Pierwszej jego powieści nikt nie chciał wydać i teraz uważa, że dobrze się stało, bo była „grafomańska”. Ostatecznie postanowił napisać „bez udziwnień dobrą powieść gatunkową”. Wspomniał, że we współczesnej polskiej literaturze pojawiły się ostatnio książki z literatury środka oraz popularne gatunki jak kryminał, fantastyka czy literatura kobieca. On sam jest „dumnym twórcą” książek gatunkowych, które łatwo można poczytać np. na plaży.

Pierwszą jego wydaną książką był kryminał „Podpalacz” z komisarzem Jakubem Mortką. Potem powstały kolejne w tym cyklu. Konstruując postać komisarza, pisarz nie chciał powielać stereotypu, że prowadzący śledztwo musi być rozwiedzionym alkoholikiem z nietypowym hobby. – Uznałem, że głównym bohaterem będzie policjant, o którym będzie można powiedzieć tylko to, że jest policjantem. Trochę się to nie udało, bo bohater ewoluował. Ale udało się utrzymać to, że nie ma hobby – stwierdził. Drugim bohaterem jego kryminałów jest prywatny detektyw Dawid Wolski.

Pisarz interesująco mówił o tym, jak powstawały jego książki, w tym wydane w tym roku „Żmijowisko”, do którego inspiracją był pobyt w gospodarstwie agroturystycznym w okolicy Rytla. – To były sielskie, bardzo fajne wakacje. Ale jestem autorem kryminałów, więc zastanawiałem się, co by tam mogło się wydarzyć – podkreślił. W „Żmijowisku” jednak wątek kryminalny nie jest najważniejszy, lecz relacje między bohaterami, którymi są trzydziestolatkowie z Warszawy, wypoczywający w małym miasteczku. Wojciech Chmielarz nie zdradził treści tej powieści ani innych, żeby nie psuć przyjemności z czytania. Podkreślił, że dla niego najważniejsze jest, żeby czytanie jego książek było dobrą zabawą. Bardzo lubi spotkania z czytelnikami, bo może się dowiedzieć, jak jego powieści są przez nich odbierane. Ciekawią go też recenzje. – Dlatego literatura jest wspaniała, że czytelnicy mogą z tej samej książki wyciągnąć inne znaczenie. I o tym możemy rozmawiać – zauważył.

Gość odpowiadał na pytania uczestników, m.in. o to, którą swoją książkę ceni najbardziej, którego bohatera lubi i dlaczego komisarz Mortka właśnie tak się nazywa. Przyznał, że ma pomysły na kolejne powieści i najpierw będzie książka z Dawidem Wolskim, a dopiero później z Mortką. Wspomniał, że „Żmijowisko” bardzo sobie ceni, było ono pracochłonne i ma obawy, czy uda mu się napisać lepszą powieść. Mówił również o tłumaczeniach na język francuski i planowanym serialu na podstawie „Cieni”.

Ponieważ spotkanie odbyło się w ramach obchodów stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości, padło także pytanie o to, czym dla Wojciecha Chmielarza jest niepodległość. Gość odpowiedział, że niepodległość odbiera w kontekście kultury i wspólnoty kulturowej. – „Jest to chęć wspólnego przeżywania kultury i posługiwania się kodami kultury” – mówił. Ważną rolę w tym pełni właśnie literatura.